Translator

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naturalnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naturalnie. Pokaż wszystkie posty

wtorek

Słoneczne pozdrowienia

Jeszcze wczoraj, jeżeli ktoś kazałby mi wybrać pomiędzy upalnym letnim dniem lub wietrzny jesienny wieczorem, wybrałabym wirujące liście i szalik zawiązany na szyi... myślałam, że tak będzie zawsze bo nawet jeżeli coś wokoło się zmienia, to jednak w życiu są wyjątki i pewne rzeczy mogą zawsze być takie same. Jednak wczoraj coś mnie tknęło i doszłam do wniosku, że jeżeli znowu wybiorę jesienny wieczór, będę stała w tym szaliku, wśród tych wirujących liści, sama i jedynym moim towarzyszem będzie Nick Cave w empetrójce... ta strasznie smutna wizja wyzwoliła we mnie wielką wakacyjną euforię, nagle poczułam słońce, zachciało mi się siedzieć na łące
 i doświadczać takiego luzu jaki możliwy jest tylko w letnie dni. A tak poważnie to oglądałam zdjęcia z wakacji
 i odczułam nieodpartą ochotę podzielić się dzisiaj czymś kolorowym i słonecznym :-)


poniedziałek

Letnia dieta

Dieta, jest to słowo które nie kojarzy mi się dobrze. 
Pewnie dlatego, że nie nigdy nie byłam posłem a moim skojarzeniem jest wodnisty kleik bez smaku, serwowany 
w szpitalu po operacjach. W domowych warunkach też nic dobrego dieta nie wróży, oznacza brak słodyczy, zapiekanek z serem i zakaz jedzenia pączków na drugie śniadanie... Pomimo tego, wydaje mi się, że każda kobieta kiedyś była, jest lub będzie na diecie i to nie zależnie od tego, czy dieta jest jej potrzebna czy nie. Oczywiście najlepsza jest dieta letnia, potrzebna jest zawsze - szczególnie tydzień przed urlopem kiedy okazuje się, że bikini pije tam gdzie nie powinno, bardzo łatwo w niej wytrwać - komu chce się jeść kiedy jest +36'C w cieniu, i do tego jest bardzo zdrowa - tyle świeżych warzyw i owoców dokoła, że kiedy jak nie w lato je jeść... Wydaje się to proste i łatwe ale to dieta letnia w teorii, w praktyce na każdym rogu czyhają budki z lodami, a lody jak na złość najbardziej smakują bakaliowe, w kawiarniach są promocje na zimne szejki a w letni gorący wieczór nic nie gasi pragnienia i nie smakuje lepiej niż zimne piwo a czasem nawet kilka... Znowu zamiast o kolczykach ja o czym innym więc wracam do tematu. Tyle się chwaliłam moją zielono-morską kolekcją a w sumie pokazałam tylko kilka sztuk więc dzisiaj ostatnia para kolczyków z tej serii, pomimo moich obaw ten kolor bardzo się spodobał i wszytko rozeszło się na tak zwanym pniu...  oczywiście przed sfotografowaniem. Za to zostało coś bardzo dietetycznego czyli kolejna wariacja na temat lekkostrawnych kolczyków, które od ponad roku są moim hitem. 

czwartek

Niebiańska plaża

Nie lubię upałów ale jeszcze bardziej nie lubię bezsłonecznej, deszczowej parówki, która ostatnimi czasy rozpanoszyła się za oknem. Nie wiem czy to starość czy też zaczarowały mnie te turkusowo-morskie błyskotki, które ostatnio Wam serwuję, ale ostatnio strasznie marzy mi się plaża, koniecznie taka za białym piaskiem, lazurową wodą i bezchmurnym niebem, przydałaby się też tam palma i kilka kolorowych drinków... Obawiam się jednak, że z tych marzeń, na dzisiaj, mogę sobie spełnić kolorowe drinki, ewentualnie piasek z piaskownicy a zamiast lazurowej wody i nieba zostaną mi tylko lazurowe kolczyki.


piątek

Komu marzy się złoto

Dzisiaj ciąg dalszy mojego  miętowo-morskiego szaleństwa, ze względu na okoliczności być może powinnam pokazać coś biało-czerwonego albo chociaż bardziej piłkarskiego. Niestety, aż tak się nie przygotowałam co nie znaczy, że wcale... mąż zasponsorował mi odpowiednie koszulki
 i bluzę, sama zaszalałam i kupiłam farbki do twarzy, cóż nie spodziewałam się tego po sobie ale chyba zbytnio wzięłam sobie do serca slogan, że wszyscy jesteśmy kibicami... oby te gadżety przydały się na więcej niż trzy mecze. Na złoto chyba nikt nie liczy, jednak skoro o nim mowa to musicie przyznać, że ten kolor jak mało który pasuje do morskich tonacji... 


Morskie opowieści

Ostatnio znajomy podzielił się ze mną swoimi przemyśleniami, na pewien nieistotny dla nikogo temat. Swój wywód zaczął od słów: "przeanalizowałem sobie....", strasznie się zdziwiłam bo do tego czasu uważałam,
 że skłonność do zbędnego analizowania sytuacji, słów czy gestów to domena typowo kobieca i w duchu nawet cieszyłam się, że mam w sobie coś bardziej kobiecego od innych kobiet, gdyż skłonności do analizy mam wielkie. Okazało, się że mój znajomy to nie jedyny mężczyzna skłonny do zbędnych przemyśleń i tak prysł kolejny stereotyp. Zaczęłam analizować siebie samą i szukać tego czegoś kobiecego co na pewno mnie wyróżni i znowu pudło. Nawet pokaźna kolekcja nowych ubrań w kolorze morskim, który zdecydowanie nie jest moim kolorem, a które kupiłam bo marketingowcy już wcześniej przeanalizowali moją kobiecą naturę, nie zmieniły sytuacji bo okazało się, 
że znajoma ma podobną morską kolekcję i wygląda w tych ciuchach równie blado jak ja... Szukam dalej i w tak zwanym międzyczasie produkuję całą masę morskich błyskotek, w końcu tysiące kobiet na ulicach nie mogą się mylić a lato tuż, tuż...



P.S. Zaznaczam, że swoją morską kolekcję zaczynam od pokazania tej bransoletki bo to jedyna rzecz, którą potrafiłam w miarę przyzwoicie sfotografować telefonem. Niestety obydwa aparaty fotograficzne zostały podstępem wywiezione z domu do Krakowa.



poniedziałek

Najpiękniejsze

Lubię na nie patrzeć, szczególnie w pełnym słońcu. Wszystkie są piękne, smukłe, mają duże, zielone oczy
 i pomimo, że z natury są drapieżne, wydają się bardzo delikatne. Nie tylko mi się one podobają. Indianie Hopi uważają je za symbol iluzji i ciągłej zmiany, pewnie dlatego, że jak żadne inne potrafią barwnie błyszczeć
 i za każdym razem wydają się mieć inny kolor. 
Jako najpiękniejsze na stałe zagościły w biżuteryjnym świecie i chyba jako jedyne owady od wieków są motywem broszek i wisiorów. Tak, ważki mają coś w sobie. 


Ptasie trele

Od kiedy pierwszy raz zrobiłam kolczyki z piórkami minęło już wiele czasu, jednak ciągle robię nowe bo one nadal się podobają, zmieniają się tylko kamienie... tym razem kamień zielony, pomimo, że generalnie koloru zielonego nie lubię. Jednak ostatnio zatęskniłam za takim zielonym, który widzi się tylko raz w roku, tym który jeszcze nie nasycił się wiosną a już tęskni za latem. Co roku staram się bardzo żeby ten zielony mi nie uciekł, żeby go nie przegapić ale jak to zwykle bywa, dobre chęci to za mało i nie widzę tego zielonego. Na szczęście pamięć mam dobrą i wcale nie krótką więc wydaje mi się, że doskonale pamiętam jak piękny ten zielony potrafi być. No właśnie, wydaje się... jakoś dziwnie wszytko co było zawsze wydaje się lepsze... 

niedziela

Waka waka

Wydawało by się, że każdy wie jak wygląda żyrafa, mi też się wydawało...W głowie miałam bardzo ogólny podgląd żyrafy jako zwierzęcia z długą szyją, z charakterystycznym umaszczeniem, które w promieniach zachodzącego słońca stoi samotnie na sawannie i tym samym idealnie komponuje się z moim wyobrażeniem afrykańskiego pejzażu. Jednak ostatnio zobaczyłam zdjęcie żyrafich oczu i były tak słodkie, że poczułam wstyd, że tak mało wiem o żyrafach. Zaczęłam więc szukać, czytać i teraz już wiem, że żyrafy nie stoją samotnie na sawannie bo żyją w stadach, ich umaszczenie jest jak ludzki odcisk palca, a ich kolor uzależniony jest od samopoczucia. No i wiem jeszcze jedną rzecz, żyrafy spokrewnione są z jeleniami i dziwnie wydaje mi się, że żyrafa, której oczy widziałam na zdjęciu spokrewniona jest konkretnie z jelonkiem Bambi.


środa

Klasycznie

Dzisiaj mieszanka tego co lubię najbardziej, kamienie, ażury i do tego czerwień. Wiem, że podobne już były ale co ja poradzę na to, że najbardziej lubimy piosenki, które już znamy. Jeszcze lepiej kiedy znamy i konkretnie nam się z czymś kojarzą. W ten oto sposób  w mojej pamięci emocjonalnej zwanej mp3 zalegają takie utwory, o których posiadanie nie posądzał by mnie nikt, ba nawet ja sama, kiedy owe przeboje zaczynały podbijać świat...


czwartek

Co jedzą jednorożce

Na początku podejrzewałam, że jednorożce nic nie jedzą bo i po co... potem przyszło mi do głowy, że być może po prostu jedzą trawę, w końcu wyglądają jak nieparzystokopytne więc wydało mi się to logiczne.
 Ale zaraz doszłam do wniosku, że jednorożce same w sobie są nielogiczne więc na pewno nie jedzą trawy. Intuicja mnie nie zawiodła, okazało się, że jednorożce potrafią tak stąpać po trawie żeby jej nie zdeptać więc też jej nie jedzą tylko żywią się pyłkami kwiatów i nektarem... można się było tego spodziewać. Podobnie jak tego, że w ulubionej cukierni wykupią mi dzisiaj wszystkie dobre pączki i zostaną tylko te których nie lubię...


poniedziałek

Wzorowo

Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta ale dawno temu bardzo modne były naczynia produkowane w fabryce fajansu we Włocławku. Dziwnym trafem większość z nich, a już szczególnie talerze, zamiast do serwowania jedzenie, służyło jako ozdoba na ścianie kuchni. 
W mojej rodzinnej kuchni ich nie było ale zawsze bardzo mi się podobały i kiedy już miałam swoją własną kuchnię oraz możliwość wyboru co w niej będzie, skompletowałam sobie taki biało-niebieski serwis  Ze względów praktyczno-estetycznych na ścianie nie zawisły tylko od razu włożyłam je do półki jako jedyną  i słuszną zastawę stołową. Od tego czasu minęło sporo i ząb czasu, dosłownie, odgryzł na niej swój ślad więc musiałam pożegnać się z moim fajansem. Jednak jako osoba bardzo sentymentalna chyba do końca się z tym nie pogodziłam i ostatnio wszytko mi się z tą moją zastawą kojarzy... nawet kolczyki. Dla osób mniej sentymentalnych prezentowane kolczyki z Włocławkiem mają wspólny tylko kolor ale na zachętę dodam, że oprócz malowanej masy perłowej zrobione są 
z niebieskiego jadeitu, który podobno dobrze działa na męskie libido - a taka informacja przed walentynkową romantyczną kolacją może się przydać....  


wtorek

Powtórka z rozrywki

Śmiesznie nie będzie, bo tu nie radiowa trójka, ale mam nadzieję, że chociaż wesoło. Będzie powtórka  filcowych kolczyków, którymi chwaliłam się już z okazji pierwszego śniegu. Dla mnie temat był wesoły, ale nie wiem dlaczego zdjęcia, które tam dałam są jakieś takie smutne i bure. Smutno i buro to mamy od wczoraj za oknem, więc dla rozgrzewki i kontrastu dzisiaj filcowa tęcza.... 
do wyboru, do koloru, na zimę...


sobota

Krótko o lenistwie

Doczekałam się swojej zimy, na dworze taki minus, że bez przyczyny nikt nie pląta mi się po parku, mogę spacerować, kontemplować i śpiewać do woli. Czuję tylko pewien nie dosyt śniegu ale cóż, nie można mieć wszystkiego. W razie pilnej potrzeby zawsze mogę pojechać w góry tam będę miała i mróz i śnieg... tylko jestem tak rozleniwiona, że nawet w razie pilnej potrzeby pewnie wmówię sobie, że nie jest taka pilna. Wszytko żeby się tylko z lenistwa nie wyrwać. Tak, w lenistwie i wmawianiu sobie rożnych rzeczy jestem mistrzem, o wmawianiu sobie to osobna historia a o lenistwie napiszę tylko, że nawet nie chce mi wyciągnąć sprzętu i zrobić kilku rzeczy żebym tu nie musiała pokazywać staroci. Ale to minie, czasem tak po prostu  jest. Na razie staroć ale nie z lamusa. 
Znane kamienie, znane zawieszki ale tym razem w innej formie - jako broszki. 





środa

Śnieg, śnieg, śnieg

Uwielbiam zimę i śnieg, już pod koniec 
listopada wypatruję płatków spadających za oknem 
i to wcale nie dlatego, że w domu mam niezliczoną ilość czapek, szalików i rękawiczek czy, że w mojej głowie mam pełno miłych wspomnień z zimą w roli głównej. Po prostu dla mnie zimowy krajobraz jest najpiękniejszy.
W górach czy w mieście, nieważne... żeby tylko było biało. Tak więc możecie sobie wyobrazić moją radość dzisiaj rano kiedy popatrzyłam za okno. Z okazji pierwszego śniegu mam dla Was specjalny cieplutki post, z filcowymi kolczykami. Zrobiłam ich w tym roku mnóstwo, w różnych kolorach ale jako, że dzisiaj śnieżnie pokazuję te niebieskie... Śnieg, huuura!




sobota

Idą święta...

Dzisiaj chciałam świątecznie ale mam mały problem, 
w tym roku jakoś słabo czuję świąteczny nastrój. Nie ma śniegu, w domu mało świątecznie bo w samym środku niekończącego się remontu, zamiast choinki panoszą się kartony, ciastka w tym roku piecze babcia do tego w moim ulubionym radio coś nie słychać Sinatry z jego "Let it snow", nawet nie mogę zanucić sobie "Last Christmas" razem 
z Wham bo też nie grają... Hmm świątecznie...ten odcień zieleni kojarzy mi się ze świętami... jak zwykle z banalnych powodów: zielona choinka, zielone girlandy...

poniedziałek

Siódma pieczęć

Znowu skojarzenia - jak słyszę pieczęć to samo dopowiada mi się siódma... Pora ku takim skojarzeniom sprzyja, na dworze zimno, ciemno i wietrznie... nie będę się rozpisywać bo jak tylko napisałam tytuł posta to od razu poczułam ochotę żeby włączyć sobie film. No może tylko jeszcze jeden cytat, ale nie potrafię się powstrzymać, bo to jeden z moich ulubionych:"Szczęście polega na tym, że ma się dobre zdrowie i złą pamięć" Ingmar Bergman





Na każdego przyjdzie pora

Broniłam się jak mogłam, nie chciałam ich robić, jednak wszyscy chcą je nosić, ja też, a nie wypada mi kupować skomponowanych przez kogo innego. Uległam i dopadł mnie rzemykowo - pandorkowy szał. Pandorki pokażę kiedy indziej hurtowo, jednak jako wstęp pokazuję skromnie dwie niepozorne bransoletki. Niepozorne bo dopiero kiedy są na ręce pokazują dlaczego rzemyki rządzą. 


Czary mary

Wydaje mi się, że dzisiaj odpowiedni dzień na czary mary, w końcu andrzejki.... czas wróżb i lania wosku. Napisałam wydaje mi się, bo wczoraj usłyszałam, że na wróżby czas jest w wigilię św. Andrzeja. Rozsądzić tego nie potrafię - może Wy wiecie. Za to ja wiem, że fioletowy to najbardziej magiczny kolor i nie ma lepszego talizmanu niż ten, który wisi na szyi. Zatem przedstawiam naszyjnik andrzejkowy, który sprawdzi też się w inne dni. 


środa

Czarne chmury

Wbrew tytułowi nie będzie dzisiaj o polskim serialu awanturniczo-przygodowym z gatunku płaszcza i szpady tylko o tym co w modzie piszczy. A piszczy na czarno-niebiesko... rozpisywać się nie będę bo wkleję odpowiednie zdjęcie napiszę tylko, że mi takie połączenie bardzo pasuje i lubię je zarówno w ubraniach jak i dodatkach. Korzystając z niebiesko-czarnej okazji, chciałam podziękować mojej wczorajszej "muzie" dzięki, której powstał poniższy komplet z agatem w roli głównej.







pożyczone z groszki.pl






wtorek

Szalejcie aorty, ja idę na korty

Może bym i poszła ale tenis nie jest moją mocną stroną,
co prawda rozróżniam bekhend i forhend, ba nawet miałam kiedyś rakietę, którą potrafiłam się posługiwać a do tego specjalne spódniczko-spodnie do gry jednak nie wyglądałam w nich najlepiej i trosce o swój młodzieńczy wizerunek zamieniłam tenis na sport, który pozwala ukryć nogi. Poza tym tenis nigdy nie cieszył się wielką popularnością choć teraz nadszedł jego czas - oczywiście dzięki Agnieszce Radwańskiej. Stało to się podobnie jak ze skokami narciarskimi, siatkówką, formułą1 czy biegami narciarskimi, ba nawet piłką ręczną... Tak to już z nami jest, wystarczy żeby nasz reprezentant osiągnął sukces na arenie międzynarodowej i od razu dany sport ma mnóstwo oddanych kibiców, którzy go od zawsze ubóstwiali tylko jakoś nigdy o tym nie mówili, oczywiście do czasu kiedy dobra passa mija. Jest tylko jeden wyjątek od tej reguły - piłka nożna, choćby nie wiem jak nasza reprezentacja spartoliła mecz i tak w Polsce futbol będzie miał kibiców... Się rozpisałam, wracam do mojej siatki bo mam tu do pokazania kilka jej egzemplarzy.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...